Krzysztof Wirpsza - "Babcie" jako święta kakofonia
W cyklu „To żyje!” próbowałem opisać moment, w którym grupa przestaje przypominać dobrze zarządzaną fabrykę, a zaczyna zachowywać się jak żywy organizm. Wszystko zaczęło się od jednego okrzyku. „ CHCĘ TEGO! ” Nie był to jeszcze wielki program życiowy. Raczej młodzieńczy przebłysk czegoś, co na chwilę przebiło się przez warstwę społecznych oczekiwań. W tamtym momencie nie rozumiałem jeszcze, czym właściwie jest ten impuls. Wiedziałem jedynie, że kiedy ktoś naprawdę wypowiada się własnym głosem, dzieje się coś przedziwnego. Inni również zaczynają zadawać sobie pytanie, czego naprawdę chcą. Żywiołowa ekspresja jako wieloletnie dojrzewanie Od tamtych wydarzeń minęło już ponad dwadzieścia lat. Gdyby odkrycie zjawiska żywiołowej ekspresji okazało się wtedy jedynie ciekawostką, zapewne nigdy nie wróciłbym do niego po takim czasie. Stało się jednak coś zupełnie innego. Z biegiem lat ten sam mechanizm zaczął mi się ujawniać w coraz to nowych ...