Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2026

Krzysztof Wirpsza - "To żyje!" jako doskonała niedoskonałość

W poprzednim odcinku, Emre wpada do pokoju wściekły i oznajmia mi, że grupa produkuje barachło. Nie musi mnie do tego przekonywać. Od dwóch dni myślę dokładnie tak samo. Jeszcze tej samej nocy odkrywamy coś ciekawego. Czasami wystarczy jeden człowiek, który odważy się wrzasnąć „CHCĘ TEGO!”, aby wszyscy zaczęli, "na załamanie karku", zastanawiać się, czego ONI chcą naprawdę. Frankenstein  W 1818 roku młoda Mary Shelley publikuje powieść „Frankenstein”. Większość ludzi pamięta jednak nie powieść, lecz późniejszy film. To właśnie stamtąd pochodzi słynny okrzyk: „It's alive!” („To żyje!”) Znacie? To posłuchajcie. Doktor Frankenstein przez długi czas zbiera oddzielne fragmenty ludzkich ciał. Na skutek poznanej przez siebie "zasady życia", jest w stanie sprawić, że te elementy ponownie połączą się w całość, tworząc ożywionego z martwych stwora. Rezultat jest, mówiąc delikatnie, daleki od ideału. Nic tam nie jest eleganckie. Nic harmonijne. Nic nie przypomina dzieła...

Krzysztof Wirpsza -"To żyje!" jako własny głos

W poprzednim odcinku opisałem sposób pracy organizatorów obozu teatralnego w jakim brałem udział w młodości. Uznali oni, że skoro młodość cierpi na nadmiar chaosu, warto przeciwstawić jej dyscyplinę, determinację i siłę woli. Pojawiły się zadania, terminy i presja, a także nieustanne przekraczanie własnych ograniczeń. Efekty wydawały się imponujące. Robiliśmy rzeczy, których normalnie nigdy byśmy nie zrobili. Wykazywaliśmy się odwagą - sprytem - i determinacją. Coraz bardziej jednak przypominaliśmy przy tym cienie. Zmęczeni. Wzrok błędny, nieobecny. Coraz mniej było człowieka – w człowieku. Własny głos Sam postulat przełamywania barier siłą woli brzmi oczywiście bardzo apetycznie. Trudno, żeby nie. Człowiek zdobywa niemożliwe. Zadziwia sam siebie. Wchodzi na Mount Everest i jest dumny. Sęk w tym, że taka pracowita wizja ma swoją cenę. Nie mówię o relacjach. I nie mówię o zdrowiu. To osobne tematy. Mówię o tym, co jest twoje (a co nie). Inaczej: o twoim własnym głosie . Czy takie prz...

Krzysztof Wirpsza - „To żyje!” jako przełamywanie barier

W poprzednim odcinku opisałem obóz teatralny dla młodych instruktorów z różnych krajów Europy, zorganizowany we włoskim regionie Castelli Romani. Tłem tej historii jest charakterystyczna dla Włoch „piękna brzydota” – świat stary, zużyty i na swój sposób malowniczy. W takiej scenerii pojawiają się młodzi ludzie: pełni energii, planów i teorii o życiu, przekonani, że za chwilę zdobędą świat. Byłem jednym z nich. W treści odcinka dążyliśmy do zrozumienia ideałów młodości. Powiedzieliśmy, że duża część energii młodego człowieka kieruje się w stronę relacji z innymi oraz nieustannego poszukiwania tożsamości. Przedstawiliśmy tamtą grupę jako przykład. Brakuje osadzenia. Kierunku. Nikt nie wie dokąd iść. Wszyscy są „wszędzie”. O strefie komfortu i przełamywaniu barier Organizatorzy obozu doskonale rozumieli, że młody człowiek przypomina rozkręcony silnik pozbawiony kierownicy.  Mnóstwo energii. Hałasu. Cel pozostaje kwestią otwartą. Wydawali się bardzo świadomi tej uciążliwej, a często ...