Krzysztof Wirpsza – Apetyt na życie. Ciekawość, odwaga, zaangażowanie
Na moich warsztatach (Krzysztof Wirpsza - Laboratorium Wyobraźni) pobudzona zostaje pewna szczególna cecha, w dużej mierze odpowiedzialna za efektywne wejście w życie dorosłe. Nazywam ją - apetytem na życie.
Często warsztaty dla młodzieży określa się jako „animacja”.
Animator, inaczej prowadzący, to ktoś kto „rozkręca”, pobudza, daje energię. Trochę jak DJ — tworzy wydarzenie, podkręca atmosferę, dostarcza bodźców.
To działa. Ale działa z zewnątrz.
„Apetyt na życie” to coś zupełnie innego.
Nie jest wydarzeniem. Nie jest „imprezą”. Nie pojawia się dlatego, że ktoś dostarczył odpowiedni impuls, zrobił „klimat” albo dał „kopa”. Nie jest efektem stymulacji.
Pojawia się, gdy człowiek zaczyna być naprawdę zainteresowany tym, co robi.
Gdy pojawia się naturalna chęć sprawdzenia czegoś, wejścia w to, zobaczenia „co się stanie”.
I gdy wraca coś bardzo prostego: ciekawość.
To jest ten moment, kiedy nie trzeba już nikogo „animować”.
Uczestnik widzi, że może sam coś lubić, i sam chcieć.
Rezolutność - świat dziecka
Dzieci mają to naturalnie.
Są bezpośrednie. Śmiałe. Mówią, co myślą i czego chcą.
Nie kalkulują, czy „to ma sens”. Nie zastanawiają się, czy „to wypada”.
Są zabawne, bo nie próbują być zabawne.
Zadają masę pytań - ale nie mają fikcyjnych problemów.
To co nas w nich nieodmiennie zadziwia można nazwać rezolutnością — rodzajem przytomnej, żywej obecności - która nie ulega społecznym konwenansom.
Ta cecha, powracająca na różne sposoby w okresie dojrzewania, to właśnie apetyt na życie - wokół którego kręcą się moje warsztaty.
Wycięcie czy ... połączenie?
Nazywam się Krzysztof Wirpsza i jestem autorem cyklu warsztatów dla młodzieży "Laboratorium Wyobraźni". Ideą jaka mi przyświeca jest wydobycie i podtrzymanie w młodym człowieku jego apetytu na życie - który w procesie socjalizacji ulega stopniowemu wygaszeniu.
Szkoła uczy odpowiadać „dobrze”, a nie reagować zgodnie z sytuacją.
Uczy struktury, ale nie zostawia miejsca na ruch.
Ważniejsze staje się dopasowanie niż inicjatywa.
Z czasem pojawia się kontrola:
co powiedzieć, czego nie powiedzieć, jak wypaść, czego unikać.
Rezultat jest prosty:
spadek dynamiki, spadek odwagi, spadek inicjatywy.
Młody człowiek zaczyna funkcjonować w trybie odtwarzania.
Nazywam to „wycięciem”.
Dorośli są w dużej mierze „wycięci”.
I – co ważne – bardzo szybko zaczynają przekazywać ten stan dzieciom.
Pięknie żyć
W Małym Księciu pojawia się zdanie, że dorośli nigdy niczego nie rozumieją sami z siebie i że trzeba im wszystko tłumaczyć.
To nie jest tylko literacka obserwacja.
W dzieciństwie ciekawiło nas wszystko, wszędzie dookoła widzieliśmy możliwości. W miarę "dorastania", naturalna ciekawość została zastąpiona potrzebą wyjaśnienia, kontroli, pewności i tzw. "normalnego życia".
A jednak - to dziecięce uczucie - wciąż w nas jest. Wraca kiedy całą rodziną wybieramy się za miasto na rower. Nieoczekiwanie pojawia się kiedy spędzamy z dzieciakami weekend u dziadków na wsi. Błyszczy, kiedy wybierasz się z synem na lody, do knajpy, do kina i na spacer nad rzekę. Eksploduje, kiedy siedzicie latem z przyjaciółmi na tarasie, gadając do rana - o wszystkim. Staje się bardzo wyraźna kiedy postanawiasz wyruszyć w samotną, sentymentalną podróż śladami swoich pierwszych miłości.
Czemu to służy?
Celem Laboratorium Wyobraźni jest coś bardzo konkretnego:
podtrzymać to w młodych, dopóki się jeszcze w nich tli.
Nie pozwolić aby nuda i monotonia życia zgasiły w nich wspomnienie apetytu, który nadaje życiu smak.
Nie „wprowadzać” czegoś nowego - tylko nie pozwolić temu odejść.
Praca na warsztatach opiera się na bardzo prostym mechanizmie:
spontaniczno-chaotycznej improwizacji w parach i małych grupach, bez przygotowania i bez presji efektu - tak aby uczestnik mógł doświadczyć frajdy czystej spontaniczności.
Znika konieczność „dobrego wykonania”.
Pojawia się przestrzeń do własnego "szalonego" eksperymentu.
Pojawia się (szczera) ciekawość - co z tego wyniknie?
Z chaosu zaczyna wyłaniać się ruch.
Z ruchu — zaangażowanie.
Uczestnik wychodzi z roli obserwatora, z roli kogoś wciąganego w świat odtwórczych działań. Zaczyna brać udział. Zaczyna mu zależeć. Zaczyna mieć z tego "radochę".
Poczucie, że "coś można zrobić"
To nie jest „wyjście z komputera” w sensie zakazu.
To jest pojawienie się czegoś innego - ciekawszego niż komputer.
Gdy zdarzy nam się rezolutna riposta, nie ma potrzeby ucieczki w ekran. To kręci.
Gdy wypływa ciekawość, nie potrzeba zastępować jej elektronicznym bodźcem. To jest wartością.
Zmienia się tryb funkcjonowania:
z biernego na aktywny, z kontrolującego na reagujący.
Wraca śmiałość.
Wraca poczucie, że można coś zrobić, a nie tylko się dostosować.
Apetyt nie jest czymś, co można "dać"
On się pojawia sam, kiedy warunki na to pozwalają.
Dokładnie o to chodzi w tej pracy.
Krzysztof Wirpsza
Artykuł ukazał się też na LinkedIn: https://www.linkedin.com/pulse/apetyt-na-%25C5%25BCycie-ciekawo%25C5%259B%25C4%2587-odwaga-zaanga%25C5%25BCowanie-krzysztof-wirpsza-bfkac/?trackingId=ZLPMlXevTsqAt92UVGq6gA%3D%3D
OdpowiedzUsuń